Zbigniew Wtulich, historia pisana na boisku.

Przed sobotnim meczem z Unią Susz prezes klubu Jarosław Moczarski, podziękował za długoletnią pracę z rzecz klubu Panu Zbigniewowi Wtulichowi, wręczając mu pamiątkową grafikę oraz bukiet kwiatów. Było to swoiste pożegnanie Pana Zbyszka z klubem i Kętrzynem ponieważ zmienia on miejsce zamieszkania i wyjeżdża na stałe z naszego miasta.

Dla starszych sympatyków kętrzyńskiego piłkarstwa Zbigniew Wtulich był jego twarzą od zawsze. Dla młodszych wypada przybliżyć w kilku zdaniach sylwetkę tej nietuzinkowej postaci.

Pan Wtulich, ur. 03.03.1942r w Kowalewku, związany był z Granicą od 1962 roku, początkowo reprezentując ją na boisku jako piłkarz, potem jako trener i długoletni działacz oraz jako kibic i sympatyk. Pracował również klika lat w drugim kętrzyńskim klubie, Agrokompleksie.

Oficjalne pożegnanie jego osoby z Granicą miało miejsce w Kętrzynie 4 listopada 2001 przed wygranym 2:0, meczem IV ligi z Błękitnymi Orneta. Wtedy to Pan Zbigniew Wtulich, po przepracowaniu 40 lat, postanowił skończyć pracę zawodową i przejść na zasiłek przedemerytalny.

Sport i piłka nożna nierozerwalnie są związane z jego całym życiem. Jak sam wspomina po skończeniu szkoły podstawowej rozpoczął naukę w Technikum Wychowania Fizycznego w Gdańsku. Tam też sam zgłosił się do Gedanii, gdzie rozpoczął treningi piłkarskie. Dopiero po około roku samych treningów, dostał szansę gry w oficjalnym meczu, po którym wywalczył stałe miejsce w drużynie i szło mu na tyle dobrze, że dostał powołanie do kadry województwa. Co ciekawe jednocześnie zauważono jego potencjał do uprawiania gimnastyki sportowej, którą trenował równocześnie w sekcji przyszkolnej. Tu też pokazał niezaprzeczalny talent do tego sportu reprezentując nasz kraj w meczu międzypaństwowym z Węgrami, czy zdobywając brązowy medal mistrzostw Polski juniorów. Po skończeniu pięcioletniej szkoły nadszedł czas na decyzje co do dalszej ścieżki życiowej. Przyszły propozycje gry w piłkę w Gedanii, Bałtyku lub Flocie Gdynia. Praktycznie jednocześnie z tym, po kontuzji na zawodach gimnastycznych, nastąpił ostateczny rozbrat z tą dziedziną sportu. Pan Zbigniew kontynuował dalszą karierę piłkarską w Gedanii, która załatwiła mu mieszkanie i pracę w przedsiębiorstwie budowy dróg i mostów. W 1962 roku po namowach członka zarządu Granicy Kętrzyn, Jana Jasińskiego oraz jej trenera Teofila Musielaka zdecydował się wrócić do rodzinnego miasta. Granica wówczas zdobyła tytuł mistrza województwa i zgodnie z ówczesnym regulaminem, walczyła, niestety nieskutecznie, z mistrzami innych okręgów o awans do II ligi. Występował w jej barwach kilka sezonów na pozycji napastnika. Następnie po odejściu trenera Musielaka, został grającym szkoleniowcem. Czując z tego faktu jednak pewien dyskomfort w sezonie 1967/68, mając 26 lat „powiesił buty na kołku” i skupił się jedynie na trenerce. W czasie gdy był trenerem, zespoły przez niego prowadzone trzy razy zdobywało mistrzostwo województwa. W czasie gry  w Granicy odbył zasadniczą służbę wojskową po której rozpoczął 35 letnią pracę w PGR -ach. W związku z tym, że pracował w tym sektorze gospodarki, działał wiele lat społecznie w zespołach LZS, zdobywając min. złoty medal przyznany przez Radę Główną LZS.  W tamtym okresie trenował i pracował w drugim kętrzyńskim klubie, Agrokompleksie, do którego został oddelegowany, by po jego upadku w połowie lat osiemdziesiątych i kilkuletniej przerwie wrócić do Granicy. W klubie został trenerem grup młodzieżowych, a w latach 1996-2001 pełnił funkcję kierownika klubu.

Panie Zbyszku, jeszcze raz za te wszystkie wspólne lata serdecznie dziękujemy oraz życzymy, tak potrzebnego, zdrowia!

archiwum klubu / Życie Kętrzyna / Jarosław Żukowski