Zarząd ogłasza dymisję, ale burmistrz zapewnia, że klub będzie

– Granica była, jest i będzie – napisał w swoim oświadczeniu Ryszard Niedziółka, burmistrz Kętrzyna. To odpowiedź na działania zarządu klubu, który ogłosił dymisję po zapowiedzi ze strony miasta o drastycznym zmniejszeniu środków na działalność Granicy.

Minionej środy członkowie zarządu Kętrzyńskiego Klubu Sportowego Granica ogłosili w komunikacie swoją decyzję o podaniu się dymisji. Powodem ma być brak zapewnień odpowiedniej wielkości finansowania klubu przez Miasto Kętrzyn.

Plany były ambitne

– Ze względu na propozycję władz miasta, która zakłada przekazanie na statutową działalność klubu kwoty o ponad 40% mniejszej niż w roku ubiegłym i latach wcześniejszych, zarząd klubu jednogłośnie zdecydował się zrezygnować z pełnionej funkcji – czytamy w komunikacie.

Jarosław Moczarski, Robert Reszka, Paweł Sucharzewski i Robert Majchrzak twierdzą zgodnie, że zmniejszenie finansowania do tego poziomu uniemożliwia utrzymanie klubu w dzisiejszym kształcie (np. 10 drużyn młodzieżowych) oraz podnoszenia poziomu sportowego pierwszego zespołu. Według zarządu nie pozwala to na kontynuację planu rozwoju sportowego klubu.

– Przejmując zarząd klubu mieliśmy ambitne plany i zapewnienie ze strony władz miasta, że finansowanie zostanie utrzymane na poziomie lat ubiegłych. Z dokumentów księgowych jasno wynika, że bezpośrednie dotacje z budżetu miasta oraz umowy sponsorskie już od dawna oscylowały wokół kwoty 400 tysięcy złotych rocznie – mówi Jarosław Moczarski, prezes zarządu Granicy.

Robert Reszka, który w zarządzie pełni rolę skarbnika, dodaje, że mimo zapewnień, już w pierwszym roku kwota dofinansowania z Miasta wyniosła nie 400, a 320 tysięcy złotych.

– Dzięki różnym działaniom, np. prezesa, który przekonał do współpracy z klubem kilku lokalnych przedsiębiorców, awansie do półfinału Wojewódzkiego Pucharu Polski czy punktowaniu w systemie Pro Junior, udało nam się pozyskać rekordowe w historii klubu 160 tysięcy złotych spoza miejskiej kasy i spiąć w ten sposób budżet – zaznacza Robert Reszka.

Nie ma mowy o rozrzutności

Co wydarzyło się w roku 2020, wszyscy doskonale wiemy. Pandemia mocno ograniczyła nasze życie, w tym również życie sportowe. Mimo braku regularnych rozgrywek, w Granicy postanowiono robić swoje. Trenerem pierwszego zespołu został Adam Fedoruk, dotychczasowy dyrektor klubu, a zarząd postanowił też nieco „przewietrzyć”, a przede wszystkim wzmocnić kadrę zespołu seniorów. Okazuje się, że te działania… nie wszystkim w Kętrzynie przypadły do gustu.

– O zarobkach trenera Fedoruka krążą legendy. To nie eleganckie mówić o czyichś pieniądzach, ale chcę to w końcu powiedzieć wprost: Wynagrodzenie Adama Fedoruka nie odbiega niczym od poborów, jakie otrzymywali w klubie poprzedni szkoleniowcy. Każdy, kto preparuje plotki o kwotach sięgających 10 tysięcy złotych, albo świadomie kłamie, albo jest niespełna rozumu – mówi Robert Majchrzak, członek zarządu Granicy.

Według informacji zarządu Granicy, również koszty osobowe drużyny czwartoligowej były sukcesywnie „cięte”. I to mimo pojawienia się w kadrze kętrzynian kilku zawodników spoza miasta.

– Wiedzieliśmy na co nas stać i zdawaliśmy sobie sprawę, że w ogromnej mierze dysponujemy pieniędzmi publicznymi. O ekstrawagancji, czy rozrzutności, nie mogło być mowy. Zresztą, doskonale rozumiał to trener Fedoruk, dobierając zawodników do zespołu – mówi Paweł Sucharzewski, sekretarz zarządu Granicy.

Petycja do władz miasta

Nieoczekiwanie, mimo poukładania spraw czysto sportowych, w klubie pojawiły się problemy natury organizacyjnej i finansowej. Jak twierdzą członkowie zarządu, zaczęło dochodzić do kolejnych zgrzytów na linii zarząd Granicy – dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji. Coraz bardziej męczące stało się też dopominanie o deklarowane pieniądze od Miasta.

– Obiecano nam, że powstanie plan finansowania miejskiego sportu, a w tym oczywiście Granicy. Taki projekt miał powstać w maju, później we wrześniu, a ostatecznie nie powstał w ogóle – mówi Jarosław Moczarski.

Dlatego też, w trosce o prawidłowe funkcjonowanie klubu, który zrzesza około dwustu zawodników, w listopadzie zarząd Granicy wystąpił z petycją do burmistrza i Rady Miejskiej w Kętrzynie o transparentne finansowanie klubu i zabezpieczenie w budżecie miasta na 2021 rok 400 tysięcy złotych na funkcjonowanie Granicy.

– Petycja została pozytywnie zaopiniowana przez trzy komisje rady miasta, ale z informacji płynących od władz wynika, iż nie będzie ona mogła zostać zrealizowana z powodów formalno-prawnych – czytamy w komunikacie zarządu klubu.

Burmistrz dziękuje

Po serii petycji i oświadczeń zarządu Granicy, głos w sprawie zabrał burmistrz Kętrzyna. W oświadczeniu wydanym w czwartek, Ryszard Niedziółka oznajmił, że „z zainteresowaniem obserwuje obecną sytuację Klubu Sportowego Granica Kętrzyn”.

– Wszyscy mamy świadomość, że sport – oprócz zaangażowania i infrastruktury – potrzebuje pieniędzy. Miasto Kętrzyn od zawsze wspiera sport i wspierać będzie – dodał burmistrz, ale zaznaczył też, że obecna sytuacja finansowa miasta nie jest dobra, a decyzja Rady Miasta o niepodniesieniu podatków wymusiła cięcia we wszystkich dziedzinach życia, także w sporcie.

– Biorąc pod uwagę aktywność KKS Granica Kętrzyn pozyskuje ona 1/3 budżetu przeznaczonego na sport. Przewiduję, że podobnie będzie w roku 2021, ale nawet przy zachowaniu podobnych proporcji, klub otrzyma mniejsze środki niż obecnie, bo budżet jest mniejszy – czytamy w oświadczeniu burmistrza.

Ryszard Niedziółka przyznaje, że dyskusja o finansowaniu sportu toczy się w Kętrzynie od wielu miesięcy. Z drugiej strony przypomina, że klubów sportowych w mieście jest wiele, a każdego dnia dzwonią do niego ludzie, stojący przed widmem utraty pracy.

– Dziękuję ustępującemu zarządowi Kętrzyńskiego Klubu Sportowego Granica za zaangażowanie i ciężką pracę na rzecz lokalnego sportu. Deklaruję też pełną współpracę z nowym zarządem i szukanie rozwiązań, które będą dobre dla miasta i klubu. Granica była, jest i będzie – kończy Ryszard Niedziółka.

Jaki los czeka więc Granicę? Dużo wyjaśni się podczas sesji „budżetowej” rady miasta, na której radni wypowiedzą się na temat złożonej przez zarząd klubu petycji. Na 11 stycznia zaplanowano też walne zebranie sprawozdawczo-wyborcze członków klubu, chociaż wskutek nowych obostrzeń związanych z pandemią, termin ten najprawdopodobniej ulegnie zmianie.

Robert Majchrzak