Przesadziliśmy z gościnnością. Porażka z Unią Susz 0:2

Nie udał się naszym piłkarzom pierwszy mecz na stadionie przy Bydgoskiej, po jego gruntownej i wciąż trwającej modernizacji, gdzie doznaliśmy dziś porażki z Unią Susz 0:2(0:1).

Przed meczem Prezes Granicy, Jarosław Moczarski podziękował za długoletnią pracę na rzecz klubu, Panu Zbigniewowi Wtulichowi, wręczając mu pamiątkową grafikę oraz bukiet kwiatów.
Było to swoiste pożegnanie z Panem Zbyszkiem z racji jego zmiany miejsca zamieszkania i wyjazdu na stałe z naszego miasta. Warto dodać, że Pan Wtulich związany był z Granicą od 1962 roku, początkowo reprezentując ją na boisku jako piłkarz, potem jako długoletni działacz i sympatyk.
Za wszystko dziękujemy i pamiętając, życzymy, tak potrzebnego, zdrowia!

Trudno jednoznacznie ocenić co było przyczyną dzisiejszej przegranej. Można przypuszczać, że to składowa wielu czynników, a głównym z nich mogło być zmęczenie 120 minutami gry w środowym półfinale wojewódzkiego Pucharu Polski ze Zniczem Biała Piska. Przejawiało się to dzisiaj w wolniejszych ruchach naszych zawodników oraz dużej nerwowości i niedokładności w szeregu zagrań. Możliwe też, że sam stadion mimo, że już naszym chłopakom znany z treningów sprawiał kłopoty adaptacyjne swoimi wymiarami i trawiastą nawierzchnią. Nie ma też co gdybać po meczu, ale ciekawe jest jakim on by się zakończył wynikiem jeślibyśmy wykorzystali swoje sytuacje z początku spotkania.

Już w pierwszej minucie gry mogliśmy objąć prowadzenie, gdy po składnej akcji Paweł Kowalewski dokładnie podaje w pole karne do Mikołaja Rałowca, którego mocny strzał broni bramkarz gości. Po następnych dziesięciu minutach, aktywny w ofensywie, Kowal decyduje się, zresztą w swoim stylu, na daleki i mocny strzał z około 28 metrów. Szkoda tylko, że nie w boczne rejony bramki Unii, tylko praktycznie tam gdzie stał ich bramkarz, który z wielkim trudem odbija piłkę nad poprzeczkę. Jeszcze lepszą okazję marnujemy w 16 minucie, gdy precyzyjnie na głowę Kowalewskiego w pole karne gości centruje Mikołaj Rałowiec. Paweł strzela niestety obok prawego słupka ich bramki. Goście dopiero w 23 minucie zaatakowali odważniej, gdy ich zawodnik znalazł się przed bramką strzeżoną przez Mateusza Paplińskiego, ale jego strzał został wyblokowany przez Kacpra Rałowca. Za chwilę znowu próbuje Paweł Kowalewski z daleka, lecz przy próbie strzału jest faulowany. Działo się to około 26 metrów na wprost bramki Unii Susz. Do piłki podszedł Mariusz Machniak i strzelił celnie z wolnego, ale nie za mocno i w środek bramki nie sprawiając tym samym problemów bramkarzowi z obroną. W 28 minucie niepewny dzisiaj w obronie Konrad Baran, został łatwo ograny przez zawodnika gości, który strzelił na naszą bramkę z około 12 metrów, ale Mały zdołał ten strzał odbić na bok. W 32 minucie w rejonie środka boiska piłkę traci Mariusz Machniak, goście jednym, długim podaniem uruchamiają swego napastnika, Cezarego Dedka. Ten na szczęście nie jest demonem prędkości i zostaje dogoniony i uprzedzony skuteczną interwencją przez Tomka Rotenberga. W 43 minucie mamy rzut wolny na wysokości pola karnego Unii, Mariusz Machniak bardzo dobrze i mocno centruje na 5-6 metr przed ich bramką, niestety Rotenberg nie zdołał dojść do tej piłki i ta znalazła się w rękach bramkarza suszan, który długim wykopem ekspediuje ją w kierunku swego napastnika Marcina Sawickiego. Ten przepycha i wyprzedza oraz ogrywa Konrada Barana, wbiega w nasze pole karne i strzela z lewej nogi. Ten strzał zdołał odbić Papliński, niestety nie na bok tylko pod nogi strzelca, który dobija, tym razem prawą nogą i skutecznie. Dostajemy bramkę z niczego i „do szatni”. Piłka wędruje na środek boiska i po wznowieniu gry Kowal dostrzega celnym podaniem wbiegającego w pole karne Unii Mikołaja Rałowca, który niestety w dobrej sytuacji strzela wysoko nad bramką.

W 55 minucie Kacper Rałowiec decyduje się na strzał z koło 40 metrów i sprawił nim wiele kłopotów bramkarzowi Unii, który odbija go z trudem na rzut rożny. Za minutę niestety tracimy drugą bramkę. Akcja rozgrywamy my pod polem karnym gości, tracimy tam piłkę i ich obrońca długim podaniem uruchamia swego napastnika. Dalej krycie „swego zawodnika” całkowicie zgubił Paweł Turczyn, który wszedł na boisko w 46 minucie za Konrada Barana. Niestety błędu kolegi nie zdołał naprawić, mający za daleko do piłki Konrad Gan, więc na naszą bramkę z piłką pobiegł Cezary Dedek i nieatakowany przez nikogo pewnie pokonuje bezradnego Małego. Ponownie po stracie bramki mogliśmy natychmiast odgryźć się rywalowi tym samym. Tym razem Mikołaj Rałowiec pięknie obsłużył w polu karnym Unii Damiana Rokselę, który nieatakowany przez nikogo strzela z około 11 metra obok lewego słupka… Później możemy odnotować jedynie niecelny strzał Pawła Aleksandrowicza z 64 minuty i próbę centry Pawła Kowalewskiego z linii kończącej boisko lądującej na zewnętrznej stronie słupka gości. Unia miała dobrą okazję do podwyższenia wyniku meczu w 70 minucie, jednak ich zawodnik po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, pudłuje z kilku metrów w dogodnej sytuacji. Mimo naszych prób do zmiany niekorzystnego rezultatu nie zdołaliśmy dzisiaj pokonać ani razu dobrze zorganizowanej w grze defensywnej drużyny gości.

Następny mecz ligowy rozgrywamy już w środę 29 maja o 18.30 w Mrągowie z Mrągowią.

Granica Kętrzyn – Unia Susz 0:2 (0:1)
⚽️0:1 Marcin Sawicki 44′
⚽️0:2 Cezary Dedek 56′

Granica:

M.Papliński(br), K.Rałowiec, K.Gan, T.Rotenberg, K.Baran (46′ P.Turczyn) , M.Rałowiec (82′ K.Jaskólski), M.Swacha, D.Roksela, W.Szmyd (63′ Aleksandrowicz), M.Machniak (79′ S.Zdankowski), P.Kowalewski

pnadto: M.Korowaj, M.Bućko

żółte kartki: K. Rałowiec, P.Aleksandrowicz,

widzów: około 300

sędziowie: Domżalski M – główny, Szyszkowski P i Kowal P – asystenci