Porażka w Ełku. Wynik gorszy od gry.

W szóstej kolejce forBET IV ligi przegrywamy na wyjeździe z Mazurem Ełk 1:3 (0:1), odnotowując tym samym druga porażkę w sezonie.
Każdy sympatyk futbolu nie od dzisiaj wie jak ważne jest „dobre wejście” w mecz i jaki to może mieć wpływ na przebieg całego spotkania. Niestety dzisiaj już w trzeciej minucie zmarnowaliśmy taką szansę. Gospodarze tak „od tyłu” rozgrywali swoją akcję, że piłkę podali prosto pod nogi Łukasza Swachy, który chyba tak był tym tak zaskoczony, że zmarnował dogodną sytuację. Co nie udało się nam, udało się gospodarzom, gdy w 10 minucie w naszym polu karnym przy kontakcie z Pawłem Branickim wywrócił się ich zawodnik i sędzia podyktował rzut karny, zamieniony pewnie na bramkę. Tak to zamiast prowadzić musieliśmy „gonić” wynik. Po kilku minutach od straty bramki wróciliśmy jednak do równowagi i próbowaliśmy doprowadzić do remisu. Najbliżej tego było w 19 minucie, gdy w swoim, dynamicznym stylu, szarpnął po skrzydle Kolesnyk, który idealnie podał w pole karne do Tomka Bobrowskiego. Tomek uderzył ładnie, technicznie z około 9 metrów, ale niestety strzał ten wybił z linii bramkowej… ofiarnie interweniujący obrońca Mazura. Trzy minuty później groźnie strzelał Paweł Miłoszewski, ale bramkarz odbił to na rzut rożny. Potem jeszcze w 32 minucie na 21 metrze przed bramką ełczan faulowany był Dwulat. Z wolnego jednak Łukasz Swacha strzelił wysoko nad bramką. Nasi rywale w pierwszej połowienie nie skonstruowali żadnej składnej akcji po której poważnie by nam zagrozili, jednak to oni schodzili do szatni prowadząc w meczu.
Drugą połowę rozpoczęliśmy z jeszcze większą chęcią zdobycia bramki i doprowadzenia do wyrównania. Kreowaliśmy grę i organizowaliśmy akcje ofensywne. Niestety dzisiaj widoczny był brak dokładności w tych zagraniach, a także niewłaściwe wybory w decydujących momentach. Brakowało często przysłowiowej kropki nad „i” i chłodnej głowy. Widząc naszą determinację i co raz groźniejsze akcje Granicy, gospodarze już po godzinie gry wyraźnie zaczęli zwalniać jej tempo, nie spiesząc się przy wprowadzaniu piłki do gry. My blisko szczęścia byliśmy kilka razy. Najpierw, już w 47 minucie po naszej składnej akcji Tomek Bobrowski strzelił tak samo mocno co niecelnie w dobrej sytuacji. Później nad poprzeczką strzelał Swacha, następnie w 67 minucie strzał Dwulata broni nogami bramkarz gospodarzy na róg. Za moment również on był górą, broniąc groźny strzał Kolesnyka zza szesnastki. W 73 minucie doprowadzamy w końcu do remisu. Po ładnej akcji Łukasz Swacha dorzuca piłkę w pole karne, a tam Bobrowski pięknie „gasi” ją na klatce piersiowej i tym samym sprowadza na lewą nogę, którą strzela gola z około 11 metrów. Po bramce jeszcze wyraźniej zaczęliśmy dominować nad rywalem, który wydawał się wyraźnie zagubiony. Ich trener, były gracz Jagiellonii i Korony Kielce, Paweł Sobolewski, widząc poważne problemy swoich podopiecznych dokonał kilku zmian. Niestety my nie byliśmy w stanie zadać rywalowi decydującego ciosu w postaci drugiej bramki. Ponownie kilka razy zabrakło niewiele, głównie z powodu niecelnego ostatniego podania, czy złego wyboru zakończenia akcji. Koło 80 minuty meczu Mazur otrząsnął się w końcu i zaczął też atakować i stwarzać zagrożenie pod naszą bramką. Niemniej to my sami stworzyliśmy im bardzo dogodną sytuację. W 83 Papliński tak rozpoczął akcję z „piątki” wespół z Bartkiem Czerniakowskim, że gospodarze mieli stuprocentową okazję, jeszcze zmarnowaną. Za moment wprowadzony do gry chwilę wcześniej Kamil Schlass wbiegł dynamicznie w pole karne Mazura, ale w nie zdołał oddać strzału, bo przewrócił się w decydującym momencie. Z przebiegu całego spotkania, a drugiej połowy szczególnie, niewiele mogło wskazywać, że Mazur może coś nam w tym meczu jeszcze zrobić. Niestety w 88 minucie faulujemy ich zawodnika na naszej połowie. Gospodarze po wolnym dorzucają piłkę w pole karne, gdzie niepilnowany ich zawodnik precyzyjnym strzałem głową pokonuje Paplińskiego. Minutę później my mamy podobną akcję i Tomek Bobrowski umieścił piłkę w siatce Mazura. Krótką radość naszych zawodników przerwał jednak arbiter dopatrując się pozycji spalonej. Próbując doprowadzić do remisu rozluźniliśmy szyki obronne i w 93 minucie ponownie zmuszeni zostaliśmy do przerwania akcji gospodarzy faulem. Działo się to praktycznie równo na linii 16 metra i tym samym stało się bardzo dogodną sytuacją dla ełczan. Mateusz Papliński ustawił liczny mur, ale mimo tego został pokonany po raz trzeci precyzyjnym strzałem w róg swojej bramki. Tym samy tracąc tą bramkę przegrywamy finalnie 1:3, po dziwnym meczu, gdzie długimi momentami prowadziliśmy grę i mieliśmy swoje okazje. Wielka szkoda bo co najmniej punkt był w naszym zasięgu.
Następny mecz gramy w Kętrzynie, już w sobotę 29 sierpnia o godzinie 17.00, z Mamrami Giżycko
Mazur Ełk🆚Granica Kętrzyn 3:1 (1:0)
1:0⚽️ 10′ Oleksandr Berezovskyi (k)
1:1⚽️ 73′ Tomasz Bobrowski (k)
2:1⚽️ 88‚ Patryk Rosiński
3:1⚽️ 90‚ +3 Oleksandr Berezovskyi
Skład: Papliński, Jońca, Branicki, Czerniakowski, Kolesnyk, Ł.Swacha, Brych(91′ Turczyn), Dominik, Miłoszewski(70′ Wołowik), Bobrowski, Dwulat (80′ Schlass).
Rezerwa: Kotkowski, Turczyn., Schlass, Wołowik.