Niegościnny Pasym. Przegrywamy z Błękitnymi 1:3

W meczu 14 kolejki forBET IV ligi przegrywamy dzisiaj na wyjeździe z Błękitnymi Pasym 1:3(0:2).

Na spotkanie z Błękitnymi wyszliśmy z kilkoma korektami w „żelaznym” składzie. Zmiany te wymuszone były różnymi względami. Na meczu w ogóle nieobecni byli: Paweł Miłoszewski i Marcin Dwulat, a Mateusz Papliński i Łukasz Swacha zasiedli na ławce rezerwowych. W ich miejsce swoją szansę w wyjściowej jedenastce dostał Kamil Kotkowski, Michał Wołowik i Kamil Schlass. Niestety, prawdopodobnie również ten fakt mógł mieć wpływ na końcowy wynik spotkania, a już na pewno znalazł odzwierciedlenie w obrazie naszej gry. Chodzi o dużą niedokładność i nerwowość oraz widoczny kilkukrotny brak zrozumienia wzajemnych zachowań boiskowych między naszymi zawodnikami. Być może widoczne też są pierwsze symptomy zmęczenia sezonem. Nie ma co szukać jednak łatwych wymówek, czy usprawiedliwień, bo każda ekipa ma swoje większe lub mniejsze problemy i musi się z nimi zmierzyć.

Mecz mimo przeraźliwego zimna obie drużyny zaczęły wyjątkowo niemrawo i ospale. Przez pierwsze pół godziny gry nie było praktycznie żadnych akcji, ani strzałów o których należałoby wspomnieć. Niestety w tej sennej atmosferze, z letargu golem w 36 minucie „wybudzili” nas gospodarze. Stało się to po dobrze rozegranym przez nich rzucie rożnym i celnym strzale głową Grzegorza Stańczaka. Był to dla nas na tyle ciężki cios, że zanim zdołaliśmy się z tego otrząsnąć to dostaliśmy drugą bramkę. W 39 minucie poprzez rozluźnione nasze szyki obronne gospodarze przeprowadzili składną akcję skończoną podaniem w tzw. uliczkę do zawodnika, który będąc oko w oko z Kotkowskim strzałem w krótki róg bez problemu go pokonał. Tak więc schodziliśmy na przerwę po bezbarwnej grze i dodatkowo z bagażem dwóch bramek. Trener Fedoruk, próbując zmienić dla nas niekorzystny przebieg meczu, od 46 minuty za Michała Wołowika wpuścił na plac gry Łukasza Swachę. Obiektywnie po meczu można powiedzieć, że Łukasz spełnił swoją rolę i wniósł dużo ożywienia oraz strzelił honorową bramkę. Również grający za Marcina Swachę od 60 minuty Krzysztof Jaskólski w kilku akcjach zaprezentował się obiecująco i pozytywnie. Niestety w 49 minucie gospodarze strzelili trzecią bramkę. W rejon naszego pola bramkowego poszła centra z prawego skrzydła. Do ostro bitej piłki doskoczył zawodnik Błękitnych, który mimo próby bloku ze strony Kopruckiego, z bliska, ostrym strzałem umieścił piłkę w bramce. Po tej bramce gospodarze wyraźnie zadowolili się wysokim prowadzeniem, a my w końcu, chcąc zmienić niekorzystny wynik zaczęliśmy konstruować groźne akcje i oddawać celne strzały. W 55 minucie Łukasz Swacha najpierw przeniósł piłkę nad poprzeczką z 18 metrów, a w następnej akcji jego strzał bramkarz odbił na róg. Jeszcze bliżej powodzenia był w 62 minucie Piotr Dominik, który znalazł się w dobrej sytuacji po ładnej zespołowej akcji. Niestety w decydującym momencie również jego strzał obronił bramkarz. Potem, w 78 minucie Jakub Brych mógł strzelić gola… ale znowu to bramkarz pasymian był lepszy. Mimo dużo lepszej gry w drugiej połowie i wykreowaniu kilku sytuacji byliśmy w stanie jedynie strzelić honorową bramkę, którą już w doliczonym czasie gry zdobył Łukasz Swacha plasowanym strzałem tuż zza pola karnego.